‚Lazarus’, czyli Occupy jednak przegrywa.

A sniper and a headshot could solve all our problems, Jonah.

– Result: full hypovolemic decompensation with corresponding respiratory collapse (…) or, according to telemetry, down and dying. Now, the question: how long were you out?
– I’m… not sure… A minute? Maybe two?

Trafiłem nlazarus1aa tą serię w sumie przypadkiem, zachęcony promocyjną ceną któregoś zeszytu, okładkami w lubianej przeze mnie konwencji i trzyzdaniowym opisem, zawierającym w sobie wszystkie niezbędne dla kategorii „sprawdzić koniecznie” elementy: „dystopian”, „post-apocaliptic”, „future”. I okazało się, że na komiksowym marketingu polegać czasem można, gdyż seria (pierwsze cztery odcinki, będąc precyzyjnym) zapewnia dokładnie to, co obiecanym było.

Cały koncept lazarusowego świata bazuje bowiem na założeniu, że widniejąca na sztandarach ruchów Occupy proporcja 1 vs 99 (według której 1% najbogatszych posiada więcej niż pozostałe 99% populacji) wyjątkowo się przyjęła, ewoluując z czasem w jeszcze skrajniejszym kierunku. Proces przebiegał burzliwie, świat przyszłości odnajdujemy więc raczej zdewastowany, a fakt,  że rządzi nim 16 rodzin, kontrolujących wszystkie dostępne na plancie zasoby, w zmianie tego stanu nie pomaga. Jak nakazuje poetyka gatunku, nie jest to też miejsce przesadnie przyjazne, co dość sugestywnie pokazano już w pierwszych kadrach komiksu. Poznajemy wówczas główną bohaterkę serii, Forever Carlyle, pełniącą dla swojej familii funkcję Lazari – genetycznie i technologicznie ulepszonej, „pierwszoliniowej” protektorki rodzinnych interesów, której uśmiercenie przy użyciu konwencjonalnych środków jest praktycznie niewykonalne. Niejeden mimo to będzie próbował, gdyż charakter etatu naturalnie predestynuje „Eve” do zajmowania miejsc najbliższych scenie wewnątrzrodzinnej intrygi, wokół której skupia się fabuła pierwszych zeszytów serii.

lazarus2

Znacie? Pewnie, że znacie. Było? Jasne, czytane/oglądane/grane już nie raz. Koniec świata jaki znamy, wulgarnie darwinistyczna rzeczywistość, wyraziści, niejednoznaczni bohaterowie i ich „tajemnice z przeszłości”, rodzinne spiski, klanowe spory, samurajskie miecze… Każdy, kto jest w miarę na bieżąco ze współczesnymi popkulturowymi tworami, tropy, którymi podążają autorzy serii, zidentyfikuje bez trudu. A jednak czyta się to bardzo fajnie – pomysł na świat się nie rozłazi, akcja jest wartka, ale nie przeszarżowana, dialogi napisane porządnie a fabuła zgrabnie podrzuca zalążki obiecujących przyszłościowo wątków (fundując na końcu mały cliffhanger).

lazarus 7Takie są właśnie komiksy odpowiedzialnego tu za scenariusz Grega Rucki. Nie po raz pierwszy udowadnia on, że co prawda bardziej niż wynalazcą jest rzemieślnikiem, aczkolwiek w swojej dziedzinie ponadprzeciętnie utalentowanym. Ze znanych elementów potrafi układać opowieści świeże i wciągające, niezależnie od tego czy na warsztat bierze akurat realistyczny thriller szpiegowski (dobre Queen & Country), antarktyczny kryminał (lepsze Whiteout/Zamieć) czy policyjną opowieść z miasta Batmana bez udziału Batmana (rewelacyjne, pisane wspólnie z Edem Brubarkerem, Gotham Central). Żaden z jego komiksów, które dotychczas miałem okazję czytać, mnie nie zawiódł (mimo, iż do historii gatunku też raczej nie przejdą), a niektóre wręcz mocno rozentuzjazmowały (powtórzę: re-we-la-cyj-ne Gotham Central. Jeśli nie interesujesz się za bardzo komiksem, ale kryminały/opowieści policyjne przekazywane innymi technikami wchłaniasz namiętnie, to jest to rzecz, która okupować powinna czołowe miejsca Twojego rankingu „do sprawdzenia w 2014”). Lazarus już teraz wygląda na czołowego zawodnika w tej sztafecie.

lazarus 6Przyczynia się do tego również graficzna warstwa opowieści. Widać, że komiks robiony jest dla przyjemności i z inicjatywy samych twórców (o czym pisze w posłowiu sam Rucka), nie stanowiąc dla nich, przynajmniej na razie, uciążliwego, kontraktowego obowiązku. Rysownik (Michael Lark) i kolorysta (Santi Arcas) znakomicie wyczuwają intencje scenarzysty – kadrowanie jest głównie statyczne, skupiające się na opowiadanej historii zamiast na fajerwerkach i ozdobnikach futurystycznego świata. Lark swoimi rysunkami raczej zatrzymuje konkretne momenty, fotografując kluczowe dla danego dialogu czy wydarzenia ujęcia, niż dynamicznie rozrysowuje sekwencje wypadków. Dba przy tym o szczegóły, poświęcając dużo uwagi mimice bohaterów, detalom scenografii czy cieniom padającym na twarze, postaci, przedmioty. Wysiłki rysownika mocno wspiera paleta barw wykorzystywanych przez Santi Arcasa. Nie spodziewajcie się jednak jakichś jaskrawostek – mówimy tu w końcu o dystopijnej przyszłości, wesoło nie jest, więc i kolorystyka opiera się na przygaszonych, przyciemnionych, o permanentnym wczesnym zmierzchu widzianych barwach. W tym ujęciu nawet sceny rozgrywające się w rajskiej, jak na warunki przedstawionego świata, posiadłości Jonaha i Johanny (rodzeństwa Eve) mają w sobie coś niepokojącego, niepozwalającego zapomnieć w jakiej rzeczywistości się mimo wszystko obracamy. I znów – to działa, nadając całej, bazowo jednak dynamicznej, opowieści rysę, hmm… melancholii? Refleksji? Unoszącego się w powietrzu braku nadziei? Na pewno spójności. Niby abecadło gatunku, a jednak w przekonującej i niewzbudzającej pobłażliwego uśmiechu formie udaje się relatywnie rzadko. Tutaj, póki co, wychodzi bardzo dobrze.

Podsumowując więc: kawał porządnej, komiksowej roboty. Jeśli lubisz konwencję postapo, to jest to dla Ciebie rzecz do obowiązkowego sprawdzenia (niedawno wyszło zbiorcze wydanie opisywanych tu zeszytów). Jeśli nie reagujesz na nią entuzjastycznie z definicji, ale narracjami niezobowiązująco porządnymi nie gardzisz – „Lazarus” nie pozostawi zawiedzionej/zawiedzionego również Ciebie.

lazarus logo

Lazarus #1-4
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Michael Lark
Kolor: Santi Arcas
Wydawnictwo: Image
Polska wersja językowa: nie.
Pokrewne sprawy: Mad Max (2&3), The Walking Dead (zarówno komiks jak i serial), Y: The Last Man (sce. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra), seria Fallout, Gra o tron (HBO, 2011 – …).
Ścieżka pod lekturę:

(nie tylko zresztą tej serii, doskonale podkreśli dowolny obraz końca świata)

Reklamy

One thought on “‚Lazarus’, czyli Occupy jednak przegrywa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s