Wstępniak.

Pomiędzy jednym a drugim ukłonem powitalnym, przemycę kilka słów o miejscu, w które trafiłeś/trafiłaś.

Otóż –

gettoworkontime koncentrować się będzie na tych wytworach ludzkiej kreatywności, które nie pozwalają skupić się na „poważnych” obowiązkach, symbolizowanych przez poranne wstawanie do codziennej, zarobkowej pracy. Lub też to wstawanie co najmniej utrudniają – przetrzymując nocami, wywołując syndrom jeszcze jednego rozdziału, kolejnego odcinka czy naprawdę ostatniego już levela. Dominować tu więc będzie szeroko rozumiana popkultura, choć pewnie od czasu do czasu wpadną i rzeczy tradycyjnie do niej nie zaliczane (przy czym osobiście stoję na stanowisku, że podziały na „kulturę popularną” i „wysoką” od dłuższego już czasu sens mają niewielki. I to pewnie również będzie nieco tu widoczne).

Przedsięwzięcie to powstało głównie dla przyjemności, ale trochę też z chęci ocalenia masowo, mam przeczucie, wymierających synaps zasiedlających rejony, na których przetrwaniu nieco mi jednak zależy. W którą stronę blog będzie ewoluował i czy w ogóle będzie – nie mam pojęcia. Nie planuję póki co zbytniego się ograniczania, tematy wpisów dobierając na podstawie wspomnianego na początku, niezbyt restrykcyjnego klucza. I mając przy tym nadzieję, że całej sprawie towarzyszył będzie jakiś odczuwalny pierwiastek zabawowy, obecny zarówno przy pisaniu jak i czytaniu.

Czego, zapraszając do lektury, sobie i Wam życzę.

subhuman

ps. aha, tytuł bloga zaczerpnięty został z jednej z piosenek (Drugiej) Najlepszej Kapeli Świata. Jeśli nie zetknąłeś/nie zetknęłaś się wcześniej subhumans, to teraz jest właśnie doskonały moment, aby to nadrobić: